Jak chcesz brzmieć?

Nie pytam o sprzęt, tylko o Ciebie. O to, czy chcesz, żeby Twój głos był tłem, czy żeby niósł emocję. Każdy potrafi nagrać — ale tylko nieliczni potrafią naprawdę zabrzmieć.

Zacznij brzmieć lepiej

Jak zostać lektorem, czyli Czy barwa głosu to wszystko, czego potrzebujesz?

Published by dobrypoziomdzwieku on

Czy barwa to wszystko
Czy barwa głosu to wszystko, czego potrzebujesz?

Czy barwa głosu to wszystko, czego potrzebujesz?

Czy zdarzyło Ci się, że ktoś powiedział: “Masz fantastyczną dykcję, powinieneś/powinnaś zostać lektorem!”, a chwilę później, kiedy zajrzałeś/-aś w branżowe zakamarki internetu, usłyszałeś/-aś teksty w stylu: “To rynek zamknięty, nie da się przebić, trzeba mieć miliard kontaktów i sto lat doświadczenia”? Tego typu sprzeczne komunikaty często zamykają ludzi w klatce niepewności. Niektórzy rezygnują, myśląc: “Po co się pchać, skoro inni mówią, że się nie da?”.

A jednak widujemy nowych lektorów, którzy zaistnieli. Widzimy też świeżych podcasterów, którym w krótkim czasie rosną słuchalność i propozycje współpracy. Więc jak to się dzieje? Czyżby jakieś magiczne sztuczki, ukryte znajomości? W rzeczywistości to raczej połączenie determinacji, pracy nad warsztatem (także postprodukcją dźwięku) i konkretnej autopromocji. Czyli zestaw, który możesz spokojnie zbudować, nawet jeśli startujesz od zera.

Chodzi tu przecież o zjawisko podobne do innych fachów kreatywnych: ktoś powie “Masz talent do rysowania, powinieneś być grafikiem!”, ale w praktyce żeby zarabiać na ilustracjach, potrzebujesz jeszcze znać programy, wiedzieć, jak pozyskiwać zlecenia, i przede wszystkim mieć strategię rozwijania się. Inaczej talent zostaje w kącie, a Ty wciąż jedziesz na marzeniach. Podobnie w audio: nawet najfajniejsza barwa głosu nie przyciągnie klientów, jeśli nie pokażesz się w świecie i nie zadbasz o odpowiedni warsztat.

Poniżej znajdziesz garść konkretnych wskazówek, trochę anegdot z życia branży lektorskiej i podcastowej. No i co ważne: będziesz mógł/mogła sprytnie wykorzystać różne narzędzia oraz materiały edukacyjne, które otworzą Ci nowe możliwości w postprodukcji czy promocji. Przekonasz się, że wcale nie trzeba mieć wielkiego studia z zamszowymi ścianami, żeby zacząć. Liczy się świadome działanie, upór i ciągłe doskonalenie swojego dźwięku.

Scena nr 1: Skąd w ogóle bierze się strach przed startem?

Wiele osób wychodzi z założenia, że “lektor to zamknięta kasta”. Czują, że muszą mieć jakiś tajemniczy glejt czy urodzić się w rodzinie radiowców, żeby cokolwiek zdziałać. Często ten lęk nakręcają negatywne komentarze w sieci: “Nie pchaj się, jest za dużo chętnych”, “Barwa głosu to nie wszystko, jak nie masz doświadczenia to spadaj”. Tylko że sporo takich opinii wynika z frustracji lub z faktu, że pewnym graczom po prostu nie chce się dopuszczać świeżej krwi na rynek.

Z drugiej strony, nie będę Ci wciskać kitu, że wystarczy jeden dzień, by zostać “legendą mikrofonu”. Potrzebujesz pracy nad sobą i pewnej odporności na krytykę. Ważne jednak, by oddzielić zwykłe hejty (“Zajmij się czymś innym, bo nam tu zabierasz chleb!”) od konstruktywnych wskazówek (“Masz problem z syczeniem przy ‘s’, spróbuj de-essera, popracuj z logopedą nad dykcją”). Jeśli te drugie potraktujesz serio, można naprawdę szybko podnieść poziom.

Powiedzmy, że pracujesz gdzieś na etacie i w wolnym czasie myślisz: “A może nagram coś krótkiego, zmontuję, wrzucę do netu i zobaczę, czy się spodoba?”. Często na tym etapie przychodzi paraliż: “Przecież ja nie znam się na kompresji dźwięku, nie rozumiem pluginów…”. Ale to właśnie moment, żeby się rozwijać i testować. Możesz na przykład zamówić konsultację z doświadczonym realizatorem, który przeanalizuje Twój plik i zasugeruje konkretne poprawki (podejście do mikrofonu, korekcja EQ, bramka szumów i tak dalej).

Dodatkowo jest coś takiego jak Be My Voice Master. Dzięki temu programowi możesz dopasować pluginy do swojego głosu, żeby – kolokwialnie mówiąc – wskoczyć na wyższy level w obróbce. Nagle okazuje się, że nawet przy użyciu podstawowego mikrofonu i komputera w sypialni da się wykrzesać brzmienie kojarzone dotąd z profesjonalnym studiem. Czy to sprawi, że staniesz się topowym lektorem? Nie od razu. Ale daje Ci przewagę: barwa na wejściu plus dobra postprodukcja mogą czynić cuda.

W branży audio (lektorskiej, podcastowej, realizatorskiej) działają te same prawa co w innych kreatywnych dziedzinach: musisz pokazać, że masz coś do zaoferowania i że robisz to rzetelnie. Tak naprawdę sporo zależy od Twojego chcenia. Jeśli ktoś woli marudzić, że “to się nie uda”, zapewne tak będzie. Ale jak masz w sobie determinację, to czy w ciągu roku czy dwóch możesz zbudować ciekawe portfolio, nawet zaczynając jako totalny no-name.

Scena nr 2: Strona www — czyli wirtualna wizytówka bez lania wody

Parę lat temu wielka część lektorów żyła głównie z kontaktów w branży. Dziś też to się przydaje, ale serio, własna strona internetowa może być game-changerem. To tam pokazujesz demo, ofertę, referencje i – co ważne – kawałek swojej osobowości. Internet skraca dystans. Ktoś Cię znajduje w Google, słyszy wmontowane próbki, czyta Twoje notki i stwierdza: “Dobra, to brzmi sensownie, piszę do niego/niej”.

Jeśli nie chcesz na początku tworzyć wielkiego serwisu na WordPressie, możesz użyć kreatorów, które pozwalają zrobić estetyczne strony w stylu “przeciągnij i upuść”. Klucz, by nie pominąć paru sekcji:

  • Demo głosu — w formie playera audio: parę krótkich ścieżek w różnym stylu (np. reklama promocyjna, coś poważniejszego, zapowiedź telefoniczna). Klient musi kliknąć i usłyszeć Cię od razu.
  • Oferta — co konkretnie możesz nagrać? Reklamy, wideo online, podcasty, audiobooki, e-learning, IVR? Wypunktuj, żeby klient wiedział, na co się piszesz.
  • Portfolio — jeśli masz już jakieś realizacje, nawet nieduże czy próbne, podaj je, opisz, do kogo były kierowane (i czy możesz się tym pochwalić publicznie).
  • Kontakt — mail, telefon, prosty formularz. Bez tego ludzie czasem się gubią i szybko wychodzą z Twojej strony.
  • Opinie klientów (o ile je masz) — jeden czy dwa cytaty w stylu: “Współpraca przebiegła znakomicie, głos brzmiał profesjonalnie, polecam!” potrafią zrobić robotę.

Oczywiście warto dodać sekcję “O mnie”, ale nie lej tam wody typu “Jestem człowiekiem sukcesu, który uwielbia mikrofony”. Bardziej konkret: skąd się wzięło Twoje zainteresowanie dźwiękiem, co Cię motywuje, jak pracujesz i czego może się spodziewać klient. To buduje zaufanie.

Teraz najważniejsze: jakość nagrań. Nawet jeśli Twoja strona wygląda świetnie, a demo jest słabe (szum, pogłos, słaba dykcja), nikt Cię nie weźmie poważnie. Dlatego zanim wrzucisz cokolwiek do sieci, obrób to. Wyczyść oddechy (albo przynajmniej te głośne), zastosuj korekcję barwy i ewentualnie delikatną kompresję, żeby wyrównać dynamikę. Jeśli nie wiesz jak, sprawdź np. kurs „Perfekcja Dźwięku”, który omawia profesjonalną postprodukcję audiobooków i podcastów, a przy okazji da Ci sporo praktycznych umiejętności przydatnych także w krótszych formach (reklamach, jinglach).

Słyszałem historię o lektorze, który na stronie miał surowe nagrania, bez żadnej korekcji. Twierdził, że “na sucho” klienci lepiej usłyszą jego naturalną barwę. Efekt? Wiele osób odbierało to jako niechlujstwo, bo słyszalny był szum i echo pomieszczenia. A przecież można mieć surową barwę i jednocześnie dobrze nagrane, pozbawione niepotrzebnych zakłóceń demo. Dlatego polecam myślenie w kategoriach: “Jak to przyjemnie zabrzmi dla klienta?”.

Scena nr 3: Postprodukcja, czyli tajemnica profesjonalnego brzmienia

“Mam mikrofon, wpinam go do komputera, nagrywam i tyle, prawda?” — to pytanie padło już tysiąc razy. Gdyby tak było, każdy by brzmiał wspaniale. Tymczasem postprodukcja jest tym, co pozwala wyciągnąć z nagrania maksimum. Oczywiście, jeśli nagrywasz w łazience i jest echo jak w katedrze, to cudów nie będzie, ale generalnie dobra postprodukcja potrafi wygładzić niedoskonałości.

Weźmy korektor (EQ). Możesz uwypuklić pewne częstotliwości, które czynią głos cieplejszym, a przy okazji ściąć te, które powodują dudnienie lub szeleszczenie. Dalej mamy kompresor, który wyrównuje poziom głośności. Dzięki temu słuchacz nie musi nagle wyciszać, kiedy krzykniesz, i podkręcać, kiedy mówisz szeptem. Dodaj do tego de-esser, który walczy z syczącymi “S”, i już jesteś level wyżej. A to wciąż podstawowe narzędzia.

Kolejny krok: mastering końcowy. Wielu lektorów i podcasterów boi się limiterów, bo “mogą zniekształcać dźwięk”. Tak, jeśli się je ustawi źle. Ale użyte z głową, limitery sprawiają, że nagranie jest donośne, a nieprzesadzone. Jeśli chcesz się tego nauczyć szczegółowo, sięgnij choćby do Waves Limiter Masterclass. Tam zrozumiesz, co i jak ustawić, by Twoje nagranie było głośne zgodnie ze standardami, ale nadal brzmiało naturalnie.

Wiem, że na początku głowa pęka od technicznych terminów. Dlatego są też rozwiązania typu gotowe presety. Mając takie pakiety, możesz w kilka kliknięć zastosować ustawienia w stylu “Voice Over Warm”, “Podcast Clear” czy inne, a potem ewentualnie ciut je dopasować. To od razu przyspiesza pracę i daje bardziej profesjonalne efekty, zwłaszcza gdy nie masz jeszcze pewnej ręki w miksie.

Praktyka czyni mistrza. Nagrywaj siebie, próbuj różnych pluginów, sprawdzaj efekty. Nie bój się też prosić o opinie bardziej doświadczonych. Bywa, że drobna rada typu “Zrób delikatny cut w okolicach 200 Hz” odmieni Twój głos. I tu ponownie wrócę do kwestii konsultacji: czasem jedna rozmowa z kimś, kto przesłucha Twoje rawy, powie, co zmienić w akustyce, co w wtyczkach, pozwala Ci zaoszczędzić miesiące błądzenia.

Scena nr 4: Czy barwa głosu jest najważniejsza?

Setki razy słyszałem: “Brzmisz super, masz barwę do reklamy, to wystarczy”. Po czym okazuje się, że w praktyce liczy się nie tylko co mówi Twój głos, ale jak to robi. Intonacja, dykcja, interpretacja tekstu – to kluczowe. Niektórzy mają niską, głęboką barwę, ale wszystko czytają płasko i monotonnie. Inni mają barwę przeciętną, a potrafią tak rozłożyć emocje, że słuchasz z otwartą buzią.

Jednocześnie, barwa może być atutem, który sprawi, że ktoś się zatrzyma i powie: “Wow, jest w tym coś charakterystycznego”. Ale pamiętaj, że klienci szukają także różnorodności. Są projekty, gdzie pasuje głos ciepły i aksamitny, a są takie, gdzie potrzeba ostrego, energicznego brzmienia. Dlatego w swoim demo dobrze jest pokazać kilka odmiennych stylów: np. krótką reklamę “promocyjną” z hasłem o super okazjach, bardziej stonowany fragment narracji do filmu instruktażowego, a także luźną zapowiedź w stylu zaproszenia na event.

Jeśli czujesz, że Twoja barwa jest za wysoka, zbyt nosowa albo “mdła”, nie oznacza to, że spadasz z rynku. Po pierwsze, w postprodukcji da się delikatnie modulować charakter brzmienia, a po drugie – w świecie audio jest mnóstwo nisz. Ktoś z niskim, poważnym głosem raczej nie będzie robił jaskrawych reklam dziecięcych, ale właśnie Ty możesz do nich pasować idealnie. Różnorodność to plus.

Nie jest jednak tak, że w ogóle nie warto ćwiczyć i poprawiać swoich warunków wokalnych. Ćwiczenia dykcyjne, oddechowe czy praca z logopedą mogą wydobyć z Ciebie brzmienie, którego sam(a) nie podejrzewałeś(-aś). Nawet najwięksi aktorzy dubbingowi regularnie ćwiczą głos, bo to instrument wymagający ciągłego strojenia.

Scena nr 5: Podcasty – przestrzeń do rozwoju i autopromocji

No dobra, a co z podcastami? W ciągu ostatnich kilku lat pojawiło się całe mnóstwo nowych audycji, a wciąż widać miejsce na kolejne. Jeżeli chcesz trenować dykcję, interpretację i budować rozpoznawalność głosu, podcast jest świetnym polem do popisu. Możesz prowadzić własną serię, nawet jeśli to ma być niszowy temat. Ba, czasem właśnie nisze najbardziej się przebijają, bo mają lojalnych słuchaczy.

Oczywiście, żeby to brzmiało dobrze, nie wystarczy włączyć nagrywania w telefonie i gadać byle jak. Zbuduj sobie mini kącik do nagrań (choćby w szafie z ciuchami, które tłumią echo), zainwestuj w przyzwoity mikrofon i ucz się obróbki. Możesz przejść przez kurs roczny „Dobry Poziom Dźwięku – Podcast”, który krok po kroku wprowadzi Cię w rejestrację, montaż, a nawet sposoby promocji podcastu.

Wielu ludzi zaczyna podcast niejako “dla siebie”, a po kilku odcinkach widzi rosnącą publiczność. Dzięki temu rodzi się marka osobista – bo słuchacze przyzwyczajają się do Twojego głosu, stylu prowadzenia. To nieocenione, gdy potem chcesz zdobywać zlecenia lektorskie lub oferować usługę montażu audio. Klienci słyszą: “O, ta osoba potrafi dobrze nagrywać i obrabiać materiał, warto jej zaufać”.

Możesz też proponować się jako głos w cudzych podcastach. Wielu twórców potrzebuje zapowiedzi (intro, outro), a nie mają drygu do nagrywania. Albo firmy, które dopiero startują z podcastami, chciałyby zatrudnić kogoś, kto poprowadzi kilka odcinków w bardziej profesjonalnym stylu. W ten sposób łączysz przyjemne z pożytecznym: rozwijasz się jako lektor i jednocześnie zarabiasz na tym, co lubisz robić.

Scena nr 6: Autopromocja – od czego zacząć?

Widziałem już dziesiątki osób, które nagrały całkiem fajne demo, wrzuciły je na dysk i… czekały, aż klienci magicznie zapukają do drzwi. Niestety to tak nie działa. Trzeba się aktywnie pokazać. Oto kilka dróg, od których możesz zacząć:

  • Portale dla freelancerów – Istnieją miejsca, gdzie ludzie wystawiają zlecenia na nagrania audio, voice-overy czy montaż. Załóż tam profil, wrzuć starannie opisane demo, napisz, co oferujesz. Nawet jeśli na start stawki są niewysokie, zdobywasz doświadczenie i pierwsze opinie.
  • Sieć kontaktów osobistych – Poinformuj znajomych i rodzinę, że zajmujesz się nagraniami, postprodukcją. Może ktoś z nich prowadzi firmę i potrzebuje zapowiedzi do automatycznej sekretarki, albo kręci filmy promocyjne i chętnie skorzysta z Twoich usług. Pierwsze zlecenia nierzadko przychodzą z otoczenia, które już Cię zna.
  • Profil na LinkedIn – Jeśli celujesz w e-learning, narracje korporacyjne, reklamy – to tam warto nawiązać relacje z ludźmi z branży marketingu i szkoleń. Opisz się jako lektor/podcaster, wstaw link do swojej strony, rzuć próbkę głosu. Czasem jedna wiadomość do producenta w firmie szkoleniowej może zaowocować długotrwałą współpracą.
  • Media społecznościowe – załóż fanpage lub profil, na którym wstawiasz krótkie próbki, ciekawostki z nagrań, anegdoty z pracy głosem. Nie spamuj, ale bądź obecny/-a. Ludzie muszą Cię skojarzyć z tym, że “O, to ta osoba od dobrego audio!”.

Kluczową zasadą autopromocji jest regularność. Jednorazowe wrzucenie demo niewiele da, jeśli przez kolejne pół roku będziesz milczeć. Wręcz przeciwnie – jeśli ktoś przypadkiem trafi na Twoją stronę/fanpage i zobaczy, że od miesięcy nic się nie dzieje, może uznać, że jesteś nieaktywny/-a. Dlatego wyznacz sobie niewielkie cele: np. raz w tygodniu publikuję jakiś mały post, raz w miesiącu ulepszam coś w swoim portfolio, rozsyłam 2-3 wiadomości do potencjalnych klientów.

Scena nr 7: Networking – dlaczego znajomości są tak ważne?

Branża kreatywna (nie tylko audio) działa w dużej mierze na poleceniach. Ktoś z kimś pracował, wyszło super, to potem ta osoba poleca Cię dalej. “Hej, znam lektora, który fajnie nagrał dla mnie kurs online, chcesz kontakt?”. To jest właśnie marketing szeptany. Nie do przecenienia.

Jak budować takie znajomości? Może Ci się trafić lokalne spotkanie branży marketingowej lub targi, gdzie pojawiają się też producenci wideo, firmy reklamowe. Wpadasz, przedstawiasz się, dajesz wizytówkę, link do swojej strony. Nawet jeśli myślisz: “No ale co ja tam będę robił/-a, jak jestem świeżakiem?”, to i tak warto pójść. Nikt nie wie, może akurat ktoś szuka głosu do swojej kampanii?

W sieci też możesz szukać kontaktów. Grunt, by robić to z głową. Zamiast pisać do kogoś: “Cześć, jestem lektorem, daj mi zlecenie”, zapytaj: “Widzę, że zajmujecie się produkcją video, czy potrzebujecie kogoś do nagrań lektorskich? Mam krótkie demo, chętnie podeślę. Możemy też omówić warunki, jeśli Wam podpasuje”. Ludzie wolą konkrety i uprzejmy ton.

Zresztą, jeżeli przerasta Cię jednoczesne ogarnianie kontaktów i postprodukcji, wypróbuj metodę przyspieszenia pracy dźwiękowej. Wspominałem o gotowych presetach do obróbki głosu. Dzięki nim szybciej ogarniesz miks i zyskasz czas na networking. A czas w tej branży = kolejne relacje i zlecenia.

Znajomości to też wspólne projekty. Może ktoś robi serię filmów animowanych i brakuje mu głosów postaci? Nawet jeśli budżet jest symboliczny, czasami warto wejść w taki projekt, by pokazać się w roli, której wcześniej nie próbowałeś(-aś). Potem do portfolio wpisujesz: “Podkład głosu w animacji X”. A to z kolei może Cię wyróżnić w oczach kogoś, kto szuka kogoś do dubbingu gry lub aplikacji edukacyjnej.

Scena nr 8: Zarobki i wycena usług – sprawa kluczowa

Okej, powiedzmy, że już masz opanowaną obróbkę, strona stoi, demo brzmi super, klienci się pojawiają. Wcześniej czy później trafisz na pytanie: “Ile to kosztuje?”. Temat rzeka, bo w branży audio wszystko zależy od wielkości projektu, wykorzystania nagrania (np. reklama w TV, w radiu, w internecie?), a także od Twojej renomy.

Wielu początkujących idzie w minimalne stawki, byle wziąć cokolwiek. I czasami to ma sens w krótkiej perspektywie (zbieranie opinii, portfolio), ale nie daj się w tym ugrzęznąć. Jeśli przyzwyczaisz stałych klientów do cen z kosmosu niskich, to potem będzie Ci ciężko wytłumaczyć nagły wzrost stawek. Z drugiej strony, przecenianie się też jest ryzykowne: “biorę 2000 zł za 30-sekundowe nagranie”, kiedy nikt Cię jeszcze nie zna, zwykle odstrasza.

Dobrym pomysłem jest zrobienie sobie researchu. Popytaj kolegów po fachu, (o ile są skłonni zdradzić widełki), rozejrzyj się w branży, porównaj, ile się bierze za e-learning, ile za reklamę radiową itd. Finalnie i tak pewnie wypracujesz swoje własne stawki, ale warto mieć punkt odniesienia.

Możesz też pakietyzować usługi. Dajmy na to: pakiet “Nagranie + podstawowa obróbka + mastering końcowy” za określoną cenę, gdzie klient dostaje gotowy plik. Ewentualnie można ustalić stawkę za każdą rozpoczętą stronę tekstu (popularne w audiobookach) albo za minutę gotowego nagrania. Czasem klienci wolą konkretną wycenę “za całość”, żeby nie zaskoczyły ich dodatkowe koszty.

Pamiętaj, że wycena to też element autopromocji. Jeśli ktoś widzi, że masz śmiesznie niskie stawki, może uznać Cię za amatora. Z kolei kiedy krzykniesz kosmiczną kwotę, a nie masz jeszcze nic do pokazania, to też kiepski układ. Staraj się być elastyczny/-a – czasem, gdy klient zgłasza się z dużym i perspektywicznym projektem, możesz pójść na odrobinę kompromisu. Ale jeśli to zlecenie jednorazowe i wiesz, że praca będzie skomplikowana, stawka powinna to odzwierciedlać.

Scena nr 9: Rozwój i konsekwencja – klucz do sukcesu

Nikt nie zostaje topowym lektorem lub podcasterem w tydzień. Zdarzają się gwiazdy, które wystrzelą szybko, ale w większości przypadków jest to proces. Masz plan, zaczynasz od drobnych zleceń, uczysz się na bieżąco, ciągle szukasz okazji do nagrywania nowych form, a jednocześnie pilnujesz autopromocji. Z czasem masz lepsze portfolio, łatwiej docierać do klientów i… tak to się kręci.

Największy wróg? Zniechęcenie i brak działania. Znam wiele osób, które fantazjowały: “Założę studio w domu, będę nagrywać audiobooki non stop”. A gdy się okazało, że to wymaga cierpliwego szukania pierwszych zleceń, starania się o rekomendacje, dopracowywania brzmienia, a czasami wstawania rano, by zrobić zlecenie “na wczoraj” – dali sobie spokój.

Ale, do cholery, jeśli to kochasz i fascynuje Cię praca z głosem, to właśnie te wyzwania powinny być paliwem. Za każdym razem, gdy przysiądziesz do miksu, możesz włączyć nowe pluginy, sprawdzić inny łańcuch efektów, może posłuchać dema topowych lektorów, by się zainspirować. Możesz też eksplorować AI – chociażby promptowanie z ChatGPT – żeby tworzyć scenariusze, zarysy audiobooka czy pomysły na odcinki podcastu. Dzięki temu Twoja kreatywność wchodzi na kolejny poziom.

Konsekwencja polega na tym, że nie przestajesz się pokazywać w sieci, nie przestajesz ulepszać strony i dema, od czasu do czasu przypominasz się znajomym z branży, siedzisz w edytorze i testujesz nowe ustawienia. Dzięki temu, po paru miesiącach, a tym bardziej latach, możesz się zdziwić, jak bardzo się rozwinąłeś(-aś).

Pomyśl też o konsultacjach raz na jakiś czas. Zmieniasz mikrofon, chcesz ogarnąć nowy set pluginów? Skonsultuj się z kimś, kto już przeszedł tę ścieżkę. Może to skrócić Twoją drogę o wiele błędów i godzin spędzonych na frustracji.

Scena nr 10: Pierwsze trzy miesiące – mini plan rozwojowy

Załóżmy, że startujesz od zera, ale masz mikrofon i minimalne pojęcie o nagraniach. Jak można rozdysponować pierwsze trzy miesiące?

  • Miesiąc 1: Nagraj kilka próbek w różnych stylach (reklama, krótka narracja, zapowiedź). Obrób je, korzystając z tutoriali albo presetów. Postaw prostą stronę (nawet w kreatorze). Wrzuć tam swoje demo, zrób podstronę “Oferta” i “Kontakt”. Rozgłoś wśród znajomych, że zaczynasz przygodę z lektorstwem/podcastami. Może ktoś da Ci drobne zlecenie?
  • Miesiąc 2: Wciągnij się w postprodukcję głębiej. Poznaj korekcję, kompresję, bramkowanie. Przetestuj gotowe presety, żeby usprawnić pracę. Szukaj małych zleceń, pisz do firm lokalnych, które mogą potrzebować Twojego głosu. Codziennie spróbuj dać 15-30 minut na networking (maile, wiadomości, posty).
  • Miesiąc 3: Załóż kanał z krótkimi próbkami albo zrób mini podcast (nawet 5-10 odcinków), żeby się promować. Podejmij się choć jednej współpracy, gdzie nagrasz i zmontujesz coś w pakiecie. To pozwoli Ci pokazać się jako osoba, która dostarcza gotowy produkt. Zbieraj opinie, wrzucaj je na stronę. Możesz też rozważyć start w e-learningu, pisząc do firm, które tworzą kursy online. Albo skontaktuj się z wydawcami audiobooków, choćby by dowiedzieć się, jak wygląda casting i jakie mają wymagania.

To nie jest magiczny przepis, ale daje pogląd, że w krótkim czasie możesz postawić fundamenty pod mały biznes lektorski/podcastowy. Nawet jeśli na początku trafisz na kilka głosów w stylu “Daj sobie spokój, to trudne”, pamiętaj, że zawsze znajdą się głosy zniechęcające. Grunt, żeby samemu wiedzieć, dokąd się zmierza. Lepiej zrobić coś na 80% niż nie zrobić wcale, bo “a nuż się nie uda”.

Na koniec życzę Ci odwagi i wytrwałości. Przy odpowiedniej dawce entuzjazmu, solidnej postprodukcji i przemyślanej autopromocji masz wszelkie szanse, by odnaleźć się w tej branży — niezależnie od tego, czy startujesz głównie jako lektor reklamowy, podcaster z pomysłem na unikatowy show, czy realizator dźwięku pomagający innym brzmić lepiej. Rób swoje, ucz się, a wyniki przyjdą szybciej, niż myślisz!

Categories: Bez kategorii