Jak chcesz brzmieć?

Nie pytam o sprzęt, tylko o Ciebie. O to, czy chcesz, żeby Twój głos był tłem, czy żeby niósł emocję. Każdy potrafi nagrać — ale tylko nieliczni potrafią naprawdę zabrzmieć.

Zacznij brzmieć lepiej

SYSTEMOWA PATOLOGIA VS JEDEN CZŁOWIEK: JAK WYGRAŁEM Z INSTYTUCJĄ ZAUFANIA PUBLICZNEGO KARKONOSKIM SEJMIKIEM OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH W JELENIEJ GÓRZE.

Published by dobrypoziomdzwieku on

Tekst piosenki Dariusz Marchewka, tekst widoczny na filmiku to podziękowanie od Prezesa KSON Stanisława Schuberta.

SYSTEMOWA PATOLOGIA VS JEDEN CZŁOWIEK: JAK WYGRAŁEM Z INSTYTUCJĄ ZAUFANIA PUBLICZNEGO

Autor: Dariusz Marchewka
Data: Grudzień 2025

WSTĘP

Ten tekst nie jest żalem. Jest instrukcją obsługi. Dedykuję go każdej osobie z niepełnosprawnością, która usłyszała od pracodawcy, że powinna być wdzięczna za sam fakt zatrudnienia. Opisuję moją drogę od pasji w Radiu KSON, przez prawnicze bagna, aż po interwencję Głównego Inspektoratu Pracy i PFRON.

1. Radio to służba, czyli wstęp do wyzysku

Zatrudniając się w Karkonoskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych KSON, wierzyłem w misję. Jako realizator dźwięku, osoba niewidoma, chciałem tworzyć jakość. Przez rok dawałem z siebie wszystko: realizowałem audycje, tworzyłem archiwum, wdrażałem technologie AI, stawiałem serwery za własne pieniądze.

Kiedy jednak po roku ciężkiej pracy, mając na koncie 41 dni niewykorzystanego urlopu w tym 10 dni dodatkowych z tytułu znacznego stopnia niepełnosprawności, poprosiłem o wolne w okresie świątecznym, usłyszałem od Redaktora Naczelnego:

Nie, nie dostaniesz wolnego. Radio to służba. Mamy mało dziennikarzy.

To był pierwszy sygnał alarmowy. W instytucji publicznej, finansowanej z PFRON, Kodeks Pracy przestał obowiązywać, a zastąpiła go folwarczna mentalność służby.

2. Prawnicy: To będzie trudne, czyli duże pieniądze wyrzucone w błoto

Gdy złożyłem wypowiedzenie bo nie mogłem pozwolić na dalsze łamanie moich praw, zwróciłem się o pomoc do profesjonalistów. A przynajmniej tak myślałem.

Skorzystałem z usług prawnika oraz serwisu ePorady24.pl. Efekt?

Zamiast strategii, dostałem kopiuj-wklej z Kodeksu Pracy, które sam mogłem znaleźć w Google. Za pieniądze. Osobie niewidomej wrzucono ścianę tekstu z artykułami, orzecznictwem SN i SA, zero personalizacji, zero konkretnej opinii. To jest chamstwo. Porada prawna to spersonalizowana interpretacja, a nie streszczenie kodeksu.

Gdy zapytałem o zwrot kosztów za pracę zdalną, usłyszałem:

Skoro nie było regulaminu pracy zdalnej, to trudno będzie to udowodnić. Musiałby Pan wyliczyć zużycie kilowatogodzin. Ile prywatnie zużyłem na życie w domu, a ile na pracę zdalną.

To absurd. Brak regulaminu to wina pracodawcy zgodnie z Art. 67²⁰ i Art. 67²⁴ Kodeksu Pracy, a nie pracownika. Pracodawca ma obowiązek zapewnić narzędzia pracy i pokryć koszty energii elektrycznej oraz usług telekomunikacyjnych. Punkt.

Prawnik sugerował ugodę na śmieszne kwoty, zamiast walczyć o pełną pulę.

Zrozumiałem wtedy, że nikt mi nie pomoże, jeśli nie pomogę sobie sam. Zapłaciłem frycowe i wziąłem sprawy w swoje ręce.

3. Fikcja w umowie, czyli miejsce pracy którego nie było

Jest jeszcze jeden aspekt prawny, który warto podkreślić. W mojej umowie o pracę jako miejsce wykonywania pracy widniała Jelenia Góra. Problem w tym, że przez cały okres zatrudnienia pracowałem zdalnie z Wrocławia.

To rażące naruszenie kilku przepisów Kodeksu Pracy:

  • Art. 29 § 1 pkt 2 KP stanowi, że umowa o pracę musi określać miejsce wykonywania pracy. Wpisanie Jeleniej Góry, gdy faktycznie pracowałem z Wrocławia, to niezgodność umowy z rzeczywistością.
  • Art. 67¹⁸ KP definiuje pracę zdalną jako pracę wykonywaną w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą. Żadnego uzgodnienia nie było.
  • Art. 67¹⁹ KP wymaga, by uzgodnienie pracy zdalnej nastąpiło przy zawieraniu umowy albo w trakcie zatrudnienia. U mnie nie nastąpiło.
  • Art. 67²⁰ KP nakazuje określić zasady pracy zdalnej w porozumieniu lub regulaminie. KSON nie miał ani jednego, ani drugiego.
  • Art. 67²⁴ KP zobowiązuje pracodawcę do zapewnienia materiałów i narzędzi pracy, pokrycia kosztów instalacji, serwisu, eksploatacji sprzętu, energii elektrycznej i usług telekomunikacyjnych. KSON nie robił tego przez cały okres mojego zatrudnienia.

Pracowałem na własnym mikrofonie, interfejsie audio, komputerze, płatnych licencjach lektorskich i prywatnej infrastrukturze serwerowej. Radio KSON korzystało z mojej infrastruktury od maja 2024 do końca września 2025. Posiadam faktury. Nikt mi za to nie zapłacił.

4. Punkt Krytyczny: Poproś osobę widzącą

Kiedy domagałem się informacji o moich świadczeniach i statusie spraw kadrowych, otrzymałem od administracji KSON odpowiedź, która powinna być gwoździem do trumny każdej organizacji mieniącej się pomocową:

Jak przyjdzie pismo, to niech pan poprosi osobę widzącą, żeby panu przeczytała.

W tym momencie sprawa przestała dotyczyć pieniędzy. To było rażące naruszenie Ustawy o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami. Instytucja biorąca miliony z PFRON na walkę z barierami, sama postawiła barierę nie do przejścia dla własnego pracownika.

5. Strategia Szach-Mat: GIP Warszawa i PFRON

Wiedząc, że KSON w Jeleniej Górze ma silne powiązania lokalne, zastosowałem manewr omijający:

Skarga do GIP Warszawa: Napisałem bezpośrednio do centrali, wnosząc o wyłączenie jeleniogórskiego oddziału PIP z powodu braku bezstronności.

Efekt: Warszawa przyznała mi rację. Kontrolę przejęła osoba z Państwowej Inspekcji Pracy oddział Wrocław, wskazana przez Główny Inspektorat w Warszawie. Człowiek spoza układu, merytoryczny i nieugięty.

Zawiadomienie do PFRON: Zgłosiłem do Departamentu Kontroli PFRON podejrzenie nieprawidłowości. KSON pobierał dofinansowanie SODiR na moje stanowisko, które w rzeczywistości nie było dostosowane. Brak sprzętu, brak oprogramowania, praca na prywatnych zasobach.

6. Częściowa kapitulacja i przelew strachu

Gdy tylko do KSON dotarła informacja, że sprawę przejął Wrocław nastąpiła częściowa kapitulacja.

Część pieniędzy za 41 dni urlopu, które wcześniej były niemożliwe do wypłacenia, znalazła się na koncie.

Zapłacono zaległą fakturę za serwer, który utrzymywałem z własnych środków.

Zadzwonił Inspektor:

Panie Dariuszu, czy wycofuje Pan skargę, skoro zapłacili?

Odpowiedziałem:

Nie. Pieniądze to tylko częściowe wyrównanie rachunku. Brak szacunku i łamanie prawa w instytucji publicznej wymaga systemowej kary.

Inspektor przyznał mi rację:

Zgadzam się z każdym Pana poglądem. Tam nic nie jest w porządku.

Skarga do PFRON dopiero trafiła. Sprawa jest w toku.

7. Podsumowanie: Co boskie Bogu, co cesarskie cesarskiemu

Dziś pracuję w innej firmie na otwartym rynku, wśród widzących osób, dla których liczy się wyłącznie efekt pracy. Moja niepełnosprawność jest bez znaczenia. Mam szacunek, mam profesjonalne warunki i nikt nie każe mi prosić osoby widzącej o przeczytanie maila. Nazwę pracodawcy celowo pomijam, bo dla tej sprawy nie ma to znaczenia.

Morał z tej historii?

KSON myślał, że osoba z niepełnosprawnością będzie cicho, bo dali jej pracę. Pomylili się.

Jeśli pracodawca łamie prawo, nie szukajcie litości u prawników, którzy boją się wychylić i zamiast porady prawnej wrzucają Wam kopiuj-wklej z Google. Uderzajcie do organów nadrzędnych: GIP, Centrala PFRON.

Część pieniędzy odzyskałem dzięki PIP. Ale satysfakcja z tego, że system kontrolny wreszcie zadziałał i folwark został prześwietlony, jest bezcenna. Sprawa w PFRON trwa.

Dariusz Marchewka
Realizator Dźwięku

Categories: Bez kategorii